… by ludzie przeze mnie widzieli Twoją chwałę i moc!

Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.
Mt 8,34
Kiedy to przeczytałam, oburzyło mnie. Jak można prosić Jezusa, by odszedł? Jak można nie chcieć Go przyjąć, mając Go przed oczami? Jak można nie uznać Go Panem swojego życia? Jak można… No właśnie. Można. Pomimo tego, że mnie zbawiłeś, że umarłeś za mnie z miłości do mnie, pomimo tego, że każdego dnia mogę niemalże wsadzić palec w Twoje rany, pomimo tego, że czasem jesteśmy tak bardzo blisko, czuję że nadal są w moim życiu miejsca, z których najzwyczajniej Cię wypraszam. I choć ze wszystkich sił staram się tego nie robić, to jednak tak się dzieje.
Bo za dużo poczucia winy. Bo nie chcę pójść za natchnieniem. Bo to nie najlepszy czas, żeby komuś pomóc i kolejny raz zrezygnować z siebie. Bo to nie najlepszy czas, by się modlić, bo to za duży wysiłek, by pójść w tygodniu na Mszę Św., bo… Tych „bo” jest naprawdę wiele. A Ty nigdy nie kochasz na siłę. I nigdy nie łamiesz mojej woli, by wejść w moje życie. Jeśli mówię „odejdź, nie teraz”, szanujesz to. I jasne, że też z moich złych decyzji i odrzuceń Cię, wyciągasz potem dobro dla mnie. I jasne, że nadal mnie kochasz. I jasne, że nadal czekasz z otwartymi ramionami. I jasne, że nadal jesteś obok mnie…
Ale zasmuciło się moje serce. Że każdego dnia jesteś odrzucany przez tak wiele ludzi na świecie, tak jak przeze mnie. I poczułam na moment smutek Twojego serca, które kocha i chce dać wszystko, a które nie jest przyjęte w naszych sercach, w moim sercu…
Więc padam przed Tobą na twarz i błagam Cię – przyjdź ponownie do tych miejsc, z których Cię wyprosiłam dla mojej wygody. Przyjdź i zajmij miejsce swe na tronie mojego serca, bo tylko Ty jesteś godzien, tylko Tobie należy się chwała i tylko Ty jesteś Święty, Jedyny. Proszę wypełnij mnie na nowo Twoją miłością. Kolejny raz skrusz moje serce, złam je i wypal, byś został tam tylko Ty i by było tam miejsce tylko dla Ciebie. Bo gdy Ty jesteś na 1 miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu…
Więc wołam za Dawidem Panie ratuj me życie!, ratuj me serce, chcę chodzić w Twojej obecności i być nią wypełniona po brzegi, by wylewała się ze mnie na innych. Chcę być na tyle przezroczysta, by ludzie przeze mnie widzieli Twoją chwałę i moc. Zabieraj ode mnie wszystko to, co nie jest Twoje. Kocham Cię. Bądź uwielbiony. Amen.
Katarzyna Piwkowska
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s