Recenzja: „Cztery pory miłości”

Cztery pory miłości” autorstwa Beaty Agopsowicz

Każde małżeństwo przechodzi różne etapy miłości. Jeśli następują one po sobie jako naturalna kolej rzeczy, wynikająca z mijającego czasu i przychodzących zmian, nie dzieje się nic złego. Lecz co, jeśli mroźna zima przychodzi zaledwie kilka lat po ślubie i nie jest jednym z etapów kolei życia, ale anomalią, która niszczy i zabija? Tak właśnie jest w przypadku Joanny i Marka, bohaterów książki. Historia, jak wiele innych. Młode małżeństwo, pełne planów, marzeń i oczekiwań. Małżeństwo dwojga ludzi, którzy we wspólne życie wnoszą bagaż trudnych doświadczeń i zranień z przeszłości, które nie pomagają w budowaniu, ale stają sie autostradą do samodestrukcji. I można by powiedzieć, że to historia kryzysu małżeńskiego, jakich wiele. Nie tylko w życiu realnym, ale też jako kanwa opowieści wielu książek. On i ona. Ślub, biała suknia, wesele, przenosiny przez próg, pierwsze miesiące pełne zauroczenia, ufności i marzeń; dziecko. Kryzys. Jednak Beata Agopsowicz proponuje nam spojrzenie na tę historię z innej perspektywy – z perspektywy osób wierzących. Nawet najlepsze małżeństwa może dopaść kryzys. Lecz co się stanie, gdy zaprosimy do niego Boga? Czy to poczucie bycia porzuconym w obliczu trudności, cierpienia i odrzucenia jest odzwierciedleniem autentycznej obojętności Boga, czy może On robi wszystko, aby nam pomóc, choć nie od razu to dostrzegamy? Czy można uratować małżeństwo, które wydawałoby się, że nie ma sobie wzajemnie już nic dobrego do zaoferowania? I czy potrafimy kochać drugiego człowieka bez uzdalniającej nas do tego miłości Boga?
Autorka stworzyła świat pełen ciepła i dobrych aniołów, pomimo tematyki kryzysu małżeńskiego niszczącego rodzinę. Ze stron książki wyłaniają się osoby nieidealne, niejednokrotnie bardzo poranione przez życie, czasami kochające miłością próżną, roszczeniową i egoistyczną, rozpaczliwie potrzebujące drugiego człowieka do zapełnienia tej nieznośnej w sercu pustki; osoby z którymi łatwo możemy się zidentyfikować lub które mogą uosabiać kogoś z naszych bliskich. Książka porusza temat najważniejszych relacji, złych wyborów i trudnych powrotów. Pokazuje, jak ważne jest w życiu przebaczenie. Przekazuje niemodną we współczesnym świecie prawdę, że aby małżeństwo było udane i szczęśliwe, aby współmałżonkowie przetrwali życiowe burze, muszą budować swój związek nie w oparciu o własne siły i wyobrażenia, ale na Skale, jaką jest Bóg. I że On może pokonać każdy kryzys, uzdrowić każdą ranę i wyciągnąć dobro z każdej trudnej sytuacji. W czasach, gdy rozwód jest podsuwany jako najlepsze rozwiązanie małżeńskich problemów; gdy małżeństwo odzierane jest ze swej świętości i gdy wydaje się, że bywają problemy nie do rozwiązania, ta historia przypomina, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Izabela Kasprowicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s