Żyję w Psalmie 23…

Psalm 23 mówi: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy.”
Nie sądziłam, że kiedykolwiek w życiu będę mogła w 100% szczerze powiedzieć, że żyję w Psalmie 23. Że jak wyglądam przez okno i widzę soczystą zieleń, że jak rano o 3.30 budzi mnie śpiew ptaków, że jak leżę na leżaku w ogrodzie opalając się, że jak tańczę w deszczu, że jak… to moje serce rwie się ku Bogu wyśpiewując Mu pieśń dziękczynienia. Ale że tak samo jest w trudnościach i rzeczach po ludzku nie do ogarnięcia. Że On to ciągle za mnie ogarnia…
Że mogę co sekundę dziękować Mu za to, że jestem w miejscu, w którym jestem. Że On mnie tam zaprowadził. Nad wodę, gdzie mogę odpocząć. Że jestem tak nieustająco orzeźwiana Jego obecnością. Że Jego piękno w Jego stworzeniu będzie mnie tak zachwycać. Że wprowadzi mnie na nowe poziomy miłowania moich nieprzyjaciół i ludzi, z którymi mi po ludzku trudno, bo stół dla mnie ciągle zastawia wobec mych przeciwników.
Że mam poczucie, że idę właściwą ścieżką, i że Jego imię jest zawsze nade mną. Że wszystko pozwala mi traktować jak łaskę. Że przeszłam w życiu tak wiele i że nawet kiedy żyłam bez Niego, to teraz widzę jak bardzo On wtedy ze mną był.
Że nauczył mnie, że jak w Liście do Filipian (4,12): „Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku.” Że doświadczenie 44 lat mojego życia zaprowadziło mnie na takie zielone pastwisko, poprzez tak wiele trudnych doświadczeń, łącznie z odejściem od Niego na 10 lat i życiem z dala od spraw Nieba. Że teraz czuję się tak mocno wrośnięta w Jego obecność. że mój kielich jest przeobfity. Że mam wrażenie, że mieszkam w domu Pana i że mam nadzieję, że będę w Nim mieszkać po wszystkie dni mego życia. I że jednej rzeczy zazdroszczę najbardziej tym, którzy poszli do Domu Ojca przede mną, jak moja mama, która odeszła miesiąc temu – że oni już wiedzą, że zawsze będą z Nim. A ja wciąż muszę się o to starać każdego dnia, w każdej godzinie…
Ale jakże to staranie jest piękne, gdy ma się pewność że ON JEST. Że Jego imię „Jestem, który jestem” jest Jego deklaracją miłości dla mnie. Bo On Jest moim Zbawicielem, Światłem, Drogą, Prawdą. Jest większy od każdego zła, którego doświadczam, większy od każdej trudności, większy od każdego mojego grzechu… Bo to, że „On Jest” sprawia, że mogę mieć pewność, że wszystkie burze które szaleją  wokół mnie kiedyś ucichną, a ja mogę jak Piotr iść z Nim po wzburzonej wodzie bez względu na okoliczności wokół mnie.
Że na własnym skórze poczułam, jak słodkie jest Jego jarzmo. Jarzmo mądrości i krzyża, które mam przywilej przyjmować. Bo nawet nie nieść,  bo właściwie On je przecież niesie za mnie… Że mogę być tak mocna Jego siłą, że nie muszę wszystkiego wiedzieć ani rozumieć…
Więc dziękuję Ci, że codziennie namaszczasz mą głowę olejkiem. I że pozwalasz mi patrzeć swoimi oczami. Nie mam słów, by Ci dziękować w każdej sekundzie. Kocham Cię. Twoja na zawsze.
Katarzyna Piwkowska
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s