Jak niesamowitym darem jest kobiecość przekazywana z pokolenia na pokolenie…

Wychowywanie dzieci – wychowywanie dwóch córek – uświadamia mi, że są one, a córki dla matki szczególnie, naszym lustrem. Prawdą jest, że co się zasieje, to się zbierze. Staramy się wychować nasze dzieci dobrze. Staramy się im dać wszystko, czego mogą w życiu potrzebować. Pragniemy, by wyrośli na dobrych, odpowiedzialnych, uczciwych i szczęśliwych ludzi, więc staramy się je wyposażyć w to, co pozwoli im takimi się stać. Nie jest to łatwe, ponieważ każde dziecko ma swój unikalny charakter, a także jest podatne na wpływy otoczenia, któremu nie po drodze z naszymi wartościami. Wiek nastoletni jest szczególnie trudnym etapem wychowania, właśnie tego doświadczamy. Czasami przyglądam się naszym dzieciom i zastanawiam się, ile z tego, co próbujemy w nich zaszczepić, zostanie w nich w ich dorosłości. Widzę kształtujące się serca i umysły naszych dzieci, i po ludzku, po matczynemu, pragnę zaoszczędzić im życiowych pułapek, konsekwencji złych wyborów i rozczarowań. Wciąż muszę pilnować swojej nadopiekuńczości i przypominać sobie, że jest tylko tyle do zrobienia po naszej stronie, a reszta to ich wybory, których nie możemy im zabraniać. To jest czas zasiewu i pielęgnacji, lecz przyjdzie czas gdy dorosną, rozprostują skrzydła i wylecą z gniazda. Tak bardzo pragnę, aby w tym locie wzniosły się ku wyżynom…

W tym roku podczas celebracji Dnia Babci i Dnia dziadka nasza rodzina zebrała się jak zawsze na rodzinnym obiedzie. Mój Tato zauważył, że z biegiem lat robię się coraz bardziej podobna do Mamy. To chyba najpiękniejszy komplet, jaki kiedykolwiek usłyszałam z ust mojego Ojca. Mama była i jest  dla mnie ideałem kobiecości, zawsze chciałam być bardziej podobna do niej, ale często miałam poczucie, że brakuje mi pewnych jej cech. Nasza najmłodsza córka, przysłuchująca się rozmowie, wdrapała się na moje kolana i zapytała, czy ona też jest do mnie podobna, czy gdy dorośnie będzie podobna do mnie tak, jak ja jestem do babci?
Świadomość, że mnie i nasze córki łączy wiele podobieństw, jest dla mnie słodką wisienką na torcie macierzyństwa. Jednocześnie pragnę, by były sobą, by potrafiły odkryć, celebrować i pielęgnować swoją własną osobowość, swoją wyjątkowość. Przyglądając się najmłodszej pociesze uświadomiłam sobie z niezwykłą intensywnością, że w tej relacji matka-córka mam bardzo wymagające zadanie do wykonania. Muszę przekazać im to, co we mnie najlepsze, a jednocześnie muszę je nauczyć bycia sobą. Moje marzenia, wyobrażenia i ambicje, moje własne niezrealizowane pragnienia, moje preferencje i upodobania, nie mogą wpływać na ich przyszłe wybory.
Z drugiej strony nasze córki są dla mnie jakby lustrem. To na ile potrafią być dobre, życzliwe, serdeczne, na ile potrafią kochać i przebaczać, na ile będą potrafiły szanować siebie i innych, na ile będą zmotywowane by podążać za swoimi marzeniami… Na ile będą wierzyć w Boga i Bogu, pokładać nadzieję w Nim, na ile pielęgnować z Nim relację, na ile będą potrafiły i chciały przekazać następnie swoim dzieciom ten dar… Na ile wypracują w sobie równowagę pomiędzy budowaniem swojego wizerunku zewnętrznego a swojego wnętrza, na ile będą pielęgnować swoje ciała a na ile swoje serca, na ile będzie im zależało na napełnianiu swojego życia wartościowymi relacjami, a na ile skłonią się ku tym błahym… Na ile będą potrafiły kochać miłością czystą, piękną, zdolną do poświęceń, a na ile rozmienią swoje serce na drobne… w dużej mierze zależy ode mnie, od tego jakie zaszczepię im wartości, jakim świadectwem dla nich będzie moje życie, moje wybory.
Oddałabym wiele, by nasze córki zawsze podejmowały dobre dla nich decyzje, abym mogła ustrzec je od tych niewłaściwych i ich bolesnych konsekwencji. Muszę jednak zaakceptować fakt, że mają takie samo prawo do popełniania błędów, jakie miałam ja u progu dorosłości i później. Mogę wskazywać im drogę i ukazywać zagrożenia, ale muszę dać im wolność podejmowania samodzielnych decyzji, takie samo, jakie mnie dali moi Rodzice. Mogę im dawać dobry przykład z nadzieją, że za nim podążą. Ale czy naprawdę daję im dobry przykład? W procesie formowania ich serc nie mogę zapomnieć o swoim własnym, oboje z mężem musimy o tym pamiętać. Dzieci chłoną wszystko, jak gąbka, emocje, zachowania, nawet słowa niewypowiedziane na głos, ale wiszące w powietrzu gęstym od emocji, uczuć, wspomnień i naszych wyobrażeń. Słowa nie wystarczą, trzeba im dać przykład, dobry przykład, musimy im pokazać naszym życiem, że można żyć według tych wartości i przekonań, choć nieraz bywa trudno, choć często po ludzku się nie opłaca! Mam świadomość, że dzieci czerpią od nas zarówno te dobre, jak i te złe wzorce. Pragnę, aby nasze córki były choć trochę podobne do mnie, aby przypominały mnie w tym, co dobre jest we mnie. I chciałabym, aby te podobieństwa między nami były dla nich powodem do radości. Aby za dwadzieścia, trzydzieści parę lat, siedząc przy stole z nami i swoimi rodzinami, celebrując być może Dzień Babci i Dziadka którego to my z mężem będziemy honorowymi gośćmi, nasze córki z uśmiechem i autentyczną radością dostrzegą te małe łączące nas podobieństwa. A tymczasem ja z ogromną radością je dostrzegam i celebruję, zawsze gdy nasze córki dadzą dobre świadectwo naszego wychowania, gdy wyrażają swoje poglądy w akceptacji wartości, które próbujemy im przekazać, gdy się śmieją i bawią, gdy się kłócą i godzą tak szybko, jak gdyby podświadomie nie chciały trwać w tym stanie zawieszenia siostrzanej relacji – podobnie, jak w ich wieku i aż do teraz ja i moja Siostra. Celebruję w sercu tą słodką cząstkę kręgu życia. Macierzyństwo przynosi mi każdego dnia spełnienie, jakiego nie potrafiłabym sobie sama wymarzyć. Mówi się, że jaka matka, taka córka… Cieszę się, że jestem podobna do mojej Mamy. Cieszę się, że moje córki są podobne do mnie. Pragnę być jeszcze bardziej podobna do tej drugiej Mamy, Maryi, wypracować w sobie przynajmniej część jej cech, aby i je przekazać naszym córkom. Aby i one dostrzegły, jak niesamowitym darem jest kobiecość przekazywana z pokolenia na pokolenie, jak powinna być celebrowana i pielęgnowana. Słodka jest ta myśl, że cząstka mnie będzie żyć w naszych córkach, że przekażą ją swoim dzieciom, że to dar który ja otrzymałam w spadku po kobietach z naszej rodziny. Czuję się przepełniona wdzięcznością za ten dar jakim jest rodzina, za odkrywanie piękna w tym, że nikt z nas nie jest sam z siebie i sam dla siebie. Jak niesamowite są Twoje dzieła Boże, jak cudownie to wszystko wymyśliłeś i ułożyłeś!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s