Przyjdź, Panie Jezu…

Przyjdź, Panie Jezu. Już trzecia świeca w adwentowym wieńcu zapalona, lekki płomień z gracją tańczy na cieniutkim knotku… Przyjdź, do moich ramion otwartych szeroko, niech przytuli Cię moje serce.

Zostań z nami, bo dzień się ku zachodowi chyli, bo ostatni autobus odjechał, bo zimno i mróz skuwa lodem chodnikowe bryły… zostań. Gdzie będziesz szedł, dokąd pójdziesz Maleńki, bezbronny w swojej niemowlęcej postaci? Zostań ze swoją Matką, ziemskim Ojcem, pościelę Wam w dużym pokoju… dam ciepłe koce i czystą pościel w kwiaty. Nie musicie szukać schronienia w zimnej stajni. Nie musicie uciekać przed deszczem i ludzką obojętnością. Przyjdź, ze swoimi Rodzicami, tak po ludzku zapraszam Cię do siebie. Ósme piętro, winda, drzwi na wprost. Przyjdź, Panie Jezu…

Patrzę na miejsce gdzie już wkrótce stanie  choinka. Szopka a w niej maleńki żłóbek z Dzieciną, wyciągającą rączki do świata. Świata, który Go nie poznał, bo jakże to Król w słomie? To niemożliwe… ale że z rodu Dawida się narodził Zbawiciel Mesjasz, w stajni obok bydląt? Nie może być…  Świat szukał dalej jakiegoś sensu, a może sensacji, gdy w ciemnościach nocy Maryja rodziła swojego Syna. Nikt nie zauważył Cudu, który dział się na oczach wielu… tylko ubodzy pasterze, prości ludzie dostrzegli na niebie gwiazdę i usłyszeli głosy anielskie… patrzę tak na to miejsce, gdzie stanie choinka, obwieszona bombkami, ozdobami, z piękną gwiazdą na szczycie. Lampki ledowe kolorowe zawisną i anioły ze szkła… a obok stanie stół pięknie nakryty. I okna trzeba umyć jeszcze…  a poukładać w szafach i umyć meble… Firany poprać, powiesić. Pościel zmienić. Łazienkę wypucować żeby płytki błyszczały jak lustra… Zakupy zrobić i ciasto upiec… a prezenty…

Patrzę na to miejsce gdzie już wkrótce stanie choinka. W głowie przewija mi się  jak na filmie lista Spraw Do Załatwienia Przed Świętami. Ale brakuje mi na niej  Czegoś. A może – Kogoś?

Przyjdź, Panie Jezu, nawet przed Świętami. Nawet jutro. Do tego mojego mieszkania w bloku na ósmym piętrze. Okien nie zdążyłam umyć, wybacz. Firany niezmienione… bombki nie wyciągnięte i lampki ledowe nie rozplątane… Ale przyjdź, bo wiesz, w sercu moim czeka na Ciebie miejsce. Takie jakie mam na co dzień, moje serce Ci ofiaruję. Pełne różnych zranień i blizn, ale wierzę, że Ty możesz je uleczyć. Gdzieś tam niespełnione oczekiwania i zawody – oddam Ci je obok darów od pasterzy pokornie prosząc żebyś wypełnił je swoim uśmiechem Dziecka, które rozpromienia każdą ciemność. Przynieść Ci mogę też pragnienia mojego serca, w których jeśli nie będzie Ciebie,  nie będą istotne… Przyjdź, Panie Jezu. Zapraszam Cię do mojego życia. Takiego niedoskonałego, takiego jakim jest na co dzień. Ubierzemy wspólnie choinkę, powiesimy razem ozdoby i lampki. Z Maryją umyjemy okna a Józef pomoże nakryć do stołu. Wspólnie zjemy wieczerzę wigilijną a potem pościelę Wam w dużym pokoju…. Tylko Przyjdź…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s