Gryzący sweter

Duch Święty ma naprawdę niezmierzoną ilość sposobów, aby do nas przemówić. Nasze życie, zwyczajne, codzienne sytuacje, mogą być czymś, czym On zechce się posłużyć.

Pewien czas temu, siedziałam w swoim pokoju i nagle zaczął mi przeszkadzać sweter, który miałam na sobie. Było mi w nim niewygodnie, „gryzł mnie”, swędziała mnie przez niego skóra. Zaczęłam się zastanawiać po co go w ogóle noszę, skoro źle się w nim czuję. Pomyślałam, że po prostu mi się podoba, ładnie w nim wyglądam. Noszę go w imię zasady: „trzeba cierpieć, żeby być piękną”. Chwilę później pojawiło mi się pytanie jak to się ma do duchowego cierpienia. Może nawet nie duchowego, ale jaka jest zależność między tym „cierpieniem dla piękna”, a duchowością. Mam na myśli to, że często tak łatwo jest nam cierpieć po to, żeby ładnie wyglądać. To, że dobry wygląd cenimy bardziej niż wygodę. Wolimy marznąć z zimna, niż nałożyć coś ciepłego, w czym wyglądamy po prostu źle. Nie boimy się bolesnych zabiegów kosmetycznych, stosujemy diety pozbawiające nas przyjemności jedzenia. Pomijając przypadki, kiedy naprawdę narażamy własne zdrowie, myślę, że taka zdolność do cierpienia to bardzo dobra cecha. Bo przecież piękną można być nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim w głębi serca…

Tak często o tym zapominamy, choć nie od dziś wiadomo, że cierpienie uszlachetnia. Dzięki niemu możemy stać się silniejsze, możemy nabrać więcej pokory. Maryja, jako kobieta jest naszym najlepszym wzorem do naśladowania. Ona także czuła w sercu ból. Jaka matka by nie cierpiała, gdyby patrzyła na mękę swojego syna? A jednak pomimo tego ogromu cierpień, nie odezwała się ani słowem. Nie chodzi mi o to, że nie powinnyśmy szukać wsparcia w cierpieniu, ale podziwiam tę cichość Maryi, jej pokorę, wewnętrzny spokój. Maryja wiedziała, że jej cierpienie się skończy, że Jezus zmartwychwstanie, wstąpi do Nieba, a Ona zostanie wraz z Nim wywyższona. Zaufała Bogu, czerpała siłę od Niego i wiedziała, że nie dopuści na Nią więcej, niż byłaby w stanie znieść. To cudowna kobieta, o pięknym, czystym sercu. Warto brać z niej przykład, wykorzystać w dobrym celu to cierpienie, które musimy znosić. Oddać je Panu Jezusowi, aby On nas przemieniał, oczyszczał żebyśmy mogły stawać się coraz piękniejsze.  Zewnętrzne piękno jest wspaniałym darem od Boga, jednak ono przemija, a największym skarbem jest to, co sprawia w nas Duch Święty. Gromadźmy swoje skarby w Niebie. Zbierajmy ozdoby, które będziemy mogły założyć kiedyś, na spotkanie z Jezusem w Jego Królestwie.

Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o niezachwianym spokoju i łagodności ducha, co jest tak cenne w oczach Boga.
1P 3, 3-4


Anna Aniśko

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s