Jej i moja „pieśń sercowa”…

heart_love_hands_wallpaper-1920x1080

Jest taka strasznie utalentowana osóbka Magdalena Fraczek, śpiewa sobie i pisze, o tym co w jej sercu dosłownie. Ostatnio dopadła mnie jej „pieśń sercowa”…

Tak długo wydawało mi się, że o „to” chodzi w życiu, że właśnie „to” mam robić też w swoim… Nie słuchałam serca, nie słuchałam głosu ciszy we mnie, zagłuszałam z całych sił. Ciągle było coś do zrobienia, ciągle jakiś nowy pomysł na siebie, znów świat czegoś oczekiwał, ambicja szemrała: możesz więcej i więcej. Przecież świat pokazuje Ci jak masz żyć – choćbyś nie wiem, jak bardzo czuła inaczej – to Ty masz się dostosować.. chodzi o sukces, o to, żeby być jakąś, ciągle musiałam być jakaś..

Słucham dziś tej „pieśni sercowej” i w kółko po głowie chodzi mi wers: „Taaak, to piękne nie chcieć wiele, nieee, nie wbiegać zdyszanym przed szereg..”. Tak bardzo piękne zdają mi się te słowa. Teraz słyszę swoje serce głośniej niż cały świat wokół. Nie muszę już być jakaś, po prostu jestem. Nie zrozum mnie źle..nie rezygnuję z siebie i swoich pragnień. Rezygnuję z tego, co sama wymyśliłam, żeby ciągle być jeszcze w szeregu, żeby zachować szansę na to, że uda się zająć jakąś właściwą pozycję. Tylko, że nic co sama wymyślam nie jest właściwe. Dopiero, kiedy oddaję swoje życie Jemu, przestaje się zmagać ze sobą, własnymi wyobrażeniami, ze światem. Dopiero wtedy dzieją się rzeczy „właściwe”.

basia

Reklamy