Boża zazdrość

Królestwo niebieskie jest kupcem, który znalazł perłę o wielkiej wartości. Sprzedaje wszystko i ją kupuje.

Tymi słowami w wielu miejscach Polski, w środę 23 września, rozpoczęła się modlitwa za uchodźców, którzy „umarli z nadziei” – zginęli w drodze do Europy. Dziękuję młodym ludziom ze wspólnoty Sant’Egidio za błogosławiony czas w Królestwie Pokoju. Pośród lęku o jutro, które umyka uformowanej programami przyszłości, oni zaproponowali modlitwę. W ciemnej dolinie śmierci, którą próbujemy nie zauważyć, oni zapalali światło Chrystusa. Z Jezusem, którego często rozpoznajemy jedynie przez pryzmat przyzwyczajeń, oni w pokornej odwadze wspomnieli dzieci Boga i zabrali nas w wołanie: „Ojcze nasz”. W niepokoju, wyszli z inicjatywą znaku pokoju. Na wszystko, co jest teraz i co będzie potem, powiedzieli nam: „Kontemplujmy oblicze Pana”.

Tak naprawdę, to wszystko powiedziały „usta Pana” i wciąż mówią słowami nierozpoznanych proroków. Wszechmocny Bóg udziela swego Ducha ludziom i czasom, by trwała posługa wskazywania oblicza Stwórcy, Nieskończonego Dobra, Ojca, Pasterza, Syna Człowieczego. Już Apostołowie chcieli przywłaszczać sobie przywileje wynikłe z „chodzenia z Jezusem”. Jeszcze wcześniej współcześni Mojżeszowi próbowali uwięzić działanie łaski w Namiocie Spotkania.

O zgrozo! Wszystko z powodu zazdrości! Aż do teraz próbujemy zamknąć „usta Pana”, nie dopuścić łaski, nie czynić dobra, które jesteśmy w stanie spełnić. Tacy jesteśmy… wierzący w Jezusa, ale niewierzący w Jego wciąż świeżą moc: inną w sposobie dawania się, zaskakującą tak bardzo, że nie kojarzymy jej z Bogiem. A Bóg pragnie, by była w nas radość, że wspólnie, jako rodzina Jego dzieci, obfitujemy w różnorakie łaski. Szkoda czasu na zazdrość. Pracy w Królestwie jest wiele – wystarczy dla wszystkich proroków. Tak! Od chrztu nim jestem. To dar i zadanie!

O! Jak dobrze, że świat ma proroków! Tych z Bożym Duchem, którzy kontemplują oblicze Pana i wyruszają w drogę codzienności z wonią zapachów Królestwa. Cały świat może drżeć ze strachu, a oni w Twarzy Boga wymodlili sobie pokój serca. To prawda, że trzeba zgodzić się być ostatnim i w rachunku Bożych wartości wyliczyć, że jest się pierwszym… Ta droga do radości „nie z tej ziemi”, ale z głębin serca, gdzie zamieszkuje Bóg, jest nie tak od zaraz. Mnóstwo na niej wezwań: ”Kyrie eleison, Kyrie eleison”. W końcu nastanie radość, której nic przyćmić nie zdoła…chociaż świat prześladuje proroków. Bywa, że radość jest we łzach…

A jeśli już tak łatwo przychodzi nam zazdrościć, to Bóg nawet w tym może nam poradzić. Święta zazdrość nie opuszcza Boga. Jakże ona inna od zacieśnienia, zamknięcia, zatrzymania, zawładnięcia, zaakcentowania siebie. To zazdrość o nas wszystkich, o rodzinę dzieci Bożych, o mnie. Bóg chciał nas potrzebować i w zazdrości o nas wyrywa nas nieustannie z każdej sytuacji, gdy służba, proroctwo zaczynają przynosić chore owoce: władzy, ludzkiego postrzegania, dni podobnych jeden do drugiego, bo brakuje nam odwagi ryzyka zakotwiczonego w zaufaniu Bogu. Podzielił się z nami pracą w Królestwie, bo wspólne dzieło tworzy więzi. „Nie zabraniajcie.., bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. „Oby cały lud Pana prorokował”. Misją proroka zawsze było uświadamianie współczesnym niesprawiedliwości. Niechże westchnienie Mojżesza wciąż dociera do Pana, aby dał ludowi swego Ducha, by trwało prawdziwe proroctwo i by w imię Jezusa wyrzucano złe duchy.

Posłuchałam słów brzmiących mi w uszach: „Kontemplujmy oblicze Pana”. Spoglądałam w Twarz Pana i zbierałam uczciwie natchnienia. Przybiegały na przemian: z Ewangelii, od św. Jakuba, od Mojżesza, od Młodych z Sant’Egidio, od dzieci ze szkoły, od sióstr ze wspólnoty, od Ojca świętego z przemówienia do Kongresu w Stanach Zjednoczonych, od koleżanki w pracy, od sąsiada chorego na raka. Iluż proroków, na których spoczął Duch Pana! A ja? Gdy mi się czasem wydaje, że nic nie umiem, że na nic mnie nie stać, przypominam sobie, że ktoś mi powiedział: Ty umiesz kochać. Uwierzyłam słowom Proroka i próbuję, i wyobraź sobie… z tęsknotą wyczekuję chwili, która ma nadejść… choć nic o niej nie wiem. Bóg wie…, a ja razem z Nim jestem święcie zazdrosna o wszystkie kierunki przeciwne, rozproszone, pogubione.

Przypomina mi się Maria Magdalena biegnąca z nowiną o Zmartwychwstałym. A do czego mnie przynagla serce? Boże, pokaż mi Twą zazdrość o czyny moich rąk, o kroki moich stóp, o spojrzenie oczu, o kubek wody, który może być podany… tak, jak tylko kobieta sprawić to może.

s. Bernarda Pogoda SSpS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s