Między ziemią a Niebem

love-hate-ocean

Cieszę się strasznie, że mieszkam na czwartym piętrze. Nocą wychodzę na balkon i patrzę z góry na ziemię. Czasem jeszcze przejedzie jakiś samochód, ktoś wraca do domu. Ciemne miasto oświetla mnóstwo lamp, dalej za światłami miasta tylko niewidoczny horyzont. Wysoko na spokojnym, ciepłym, choć ciemnym niebie, dokładnie naprzeciwko mnie, biały okrągły w ostatnich dniach księżyc. Wisi sobie w bezruchu i nie spada.

Patrzę tak zawieszona, jakby między niebem, a ziemią. Trochę bliżej księżyca i trochę nad tymi, stąpającymi po chodnikach, ulicach, podłogach własnych mieszkań czy domów. Lubię te momenty. Wtedy przypominam sobie, że wszyscy, którzy mijają mnie chodząc jeszcze pod balkonem, że każdy, kto oddycha między tysiącem migających świateł miasta i dalej za horyzontem, że każdy ma jakieś swoje „centrum”. Ktoś właśnie pije herbatę, myśląc o problemach w pracy, jakiś świeżo upieczony student szykuje się na pierwszą imprezę z najlepszymi ziomkami w krakowskich klubach, starsza babcia podaje swojemu dziadkowi wieczorną porcję leków, kochająca całym sercem matka czuwa przy dziecku, które przecież miało urodzić się zdrowe, a każdy ruch jest dla niego cierpieniem, jakiś mężczyzna próbuje odpoczywać, lecz w głowie tysiąc myśli o jutrze dla jego rodziny, bo firma nie przynosi takich pieniędzy, jak wcześniej, gdzieś dalej artysta bierze w dłonie gitarę, na której niezliczoną ilość razy zagrał już swoje najlepsze piosenki.

Każdy ma przecież jakieś swoje „centrum”. I tak wyobraźnią sięgam ponad siedem miliardów. Każde to „centrum” tak blisko przy ziemi, a nad nami tylko jeden księżyc, jedno niebo. Kocham tę chwilę, bo jest niezwykła. Trwam w niej, a ona daje mi pewność, która mnie ogarnia, pewność, która mnie przenika. Pewność, że moje własne „centrum”, moje chcę, muszę, nie godzę się, wkurza mnie, mam dość, boję się, wiem, nie wiem, uważam, według mnie, moje problemy, moje marzenia, moje cierpienia, moje to i tamto, WSZYSTKO moje – jest równie ważne i nieważne zarazem. Nie jest aż tak ważne i wielkie, jak czasem mi się zdaję, właściwie jest ważne jak 1 kropla na ponad 7 mld w oceanie, tylko, że oceanu nawet nie da się podzielić na krople. Jednocześnie jest najważniejsze, bo istnieje w Nieskończoności Życia, rozpływa się w tym jednym Niebie – Niebie Miłości.

basia

Reklamy